Dobór kolorów

Jak dobrać podkład do cery, gdy odcień ciągle nie pasuje

Napisał(a) 5 min czytania
Jak dobrać podkład do cery, gdy odcień ciągle nie pasuje
Grafika wygenerowana przez AI

Podkład, który niemal odłożyłam po pierwszym użyciu, okazał się całkiem trafiony po zmianie sposobu nakładania i ilości. Właśnie wtedy przestałam patrzeć wyłącznie na kolor opakowania i zaczęłam sprawdzać, jak kosmetyk zachowuje się na mojej cerze.

Jak dobrać podkład do cery suchej, mieszanej i tłustej?

Najpierw patrzę na potrzeby skóry, bo nawet idealny odcień nie uratuje formuły, która po godzinie podkreśla suche skórki albo spływa z nosa. Przy cerze suchej wybieram podkłady o satynowym lub lekko rozświetlającym wykończeniu. Nakładam cienką warstwę na dobrze nawilżoną skórę, zwykle wilgotną gąbeczką, żeby nie dołożyć sobie ciężkiej, suchej warstwy.

Przy cerze mieszanej u mnie najlepiej sprawdza się podkład o naturalnym wykończeniu. Na policzkach nie wygląda płasko, a w strefie T mogę delikatnie przypudrować nos i czoło. Jeśli masz cerę tłustą, możesz postawić na formułę półmatową albo matową, ale nie zakładaj, że mocny mat zawsze będzie wygodniejszy. U mnie zbyt suchy podkład potrafił szybciej podkreślać nierówności i zbierać się przy skrzydełkach nosa.

Ten sposób sprawdzi się, jeśli podkład znika z twarzy w różnych miejscach albo po kilku godzinach wygląda inaczej na policzkach i inaczej na czole. Nie rozwiąże jednak problemu podrażnienia czy uporczywego przesuszenia skóry — przy takich objawach nie próbowałabym przykrywać ich kolejnymi warstwami kosmetyku.

Jak dobrać odcień podkładu do cery bez zgadywania?

Odcień sprawdzam na linii żuchwy, nie na dłoni. Skóra rąk często ma inny kolor niż twarz, więc test na nadgarstku może dać mylący efekt. Nakładam po jednej małej smudze dwóch lub trzech odcieni i czekam kilka minut. Niektóre podkłady delikatnie ciemnieją po kontakcie ze skórą, a różnica jest wtedy dużo bardziej widoczna.

Patrzę też na ton podkładu. Przy żółtych lub złocistych tonach skóry wybieram odcienie ciepłe, przy różowych — chłodniejsze, a przy cerze, która wygląda bardziej neutralnie, szukam czegoś pośrodku. Nie traktuję tych kategorii jak sztywnych szuflad, bo czasem odcień neutralny wygląda u mnie najlepiej tylko zimą, gdy skóra jest jaśniejsza.

Najlepiej sprawdzi się to u Ciebie, jeśli często kupujesz podkład za jasny albo zbyt pomarańczowy. W sklepie sprawdź kolor przy naturalnym świetle, a jeśli możesz, obejrzyj twarz po kilkunastu minutach. Oświetlenie w drogerii potrafi mocno zmienić odbiór odcienia.

Naturalne, matowe czy rozświetlające wykończenie?

Wykończenie dobieram nie tylko do rodzaju cery, ale też do okazji. Na co dzień lubię naturalny efekt, który nie wygląda ciężko przy świetle dziennym. Podkład rozświetlający wybieram wtedy, gdy skóra jest bardziej zmęczona i zależy mi na świeższym wyglądzie, ale omijam bardzo błyszczące formuły przy mocno przetłuszczającej się strefie T.

Matowe wykończenie u mnie lepiej działa na długie dni w pracy, szczególnie latem albo wtedy, gdy wiem, że nie będę mogła poprawiać makijażu. Zwykle nakładam mniej produktu na policzki, a odrobinę więcej w centrum twarzy. Dzięki temu krycie jest tam, gdzie go potrzebuję, bez efektu jednolitej maski.

Jeśli masz widoczne suche skórki lub drobne zmarszczki, bardzo matowy podkład może je mocniej zaznaczyć. Z kolei mocno rozświetlająca formuła nie każdej osobie da komfort przy cerze tłustej. Dla mnie najbezpieczniejszym kompromisem jest satyna, szczególnie gdy nie znam jeszcze danego kosmetyku.

Krycie dopasowane do tego, czego naprawdę potrzebuję

Nie zawsze wybieram podkład o pełnym kryciu. Przy codziennym makijażu często wystarcza mi lekkie albo średnie krycie, bo mogę dołożyć korektor tylko w wybranych miejscach. Nakładam cienką warstwę palcami, a potem wklepuję ją gąbeczką lub małym pędzlem. Taki sposób zajmuje mi około pięciu minut i łatwiej kontroluję ilość kosmetyku.

Pełniejsze krycie wybieram na większe wyjścia albo wtedy, gdy zależy mi na bardziej jednolitym efekcie. Wtedy nie nakładam od razu dużej ilości. Dwie cienkie warstwy wyglądają u mnie lepiej niż jedna gruba, która szybciej osiada w załamaniach i ściera się nierówno.

To rozwiązanie spodoba Ci się, jeśli podkład często wydaje się ciężki. Jeśli natomiast zależy Ci na bardzo mocnym kryciu, lekka formuła może nie spełnić oczekiwań bez dodatkowego korektora. Nie próbowałabym budować pełnego krycia na całej twarzy tylko dlatego, że pojedyncze miejsca wymagają większej ilości produktu.

Jak dopasować podkład do pory roku i codziennych warunków?

Ten sam podkład nie zawsze zachowuje się tak samo przez cały rok. Zimą u mnie lepiej sprawdzają się bardziej elastyczne, nawilżające formuły, bo suche powietrze szybko pokazuje każdą zbyt pudrową warstwę. Latem wybieram lżejsze konsystencje i nakładam mniej produktu, zwłaszcza gdy wiem, że spędzę cały dzień na zewnątrz.

Jeśli nosisz okulary, sprawdź, czy podkład nie ściera się przy noskach. Przy maseczce zwracam uwagę na trwałość w okolicy nosa i brody, ale nie dokładam tam grubej warstwy — zwykle szybciej się roluje i zostawia ślady. Przy takim makijażu pomaga mi cienka aplikacja oraz delikatne przypudrowanie tylko miejsc narażonych na tarcie.

Na krótkie wyjście możesz śmiało postawić na lżejszy podkład, a na wiele godzin pracy wybrać formułę, która zastyga i nie wymaga ciągłych poprawek. U mnie nawet trwały kosmetyk po sześciu–ośmiu godzinach zaczyna delikatnie ścierać się na nosie, więc nie oczekuję, że jeden produkt zachowa identyczny wygląd przez cały dzień.

A Ty jak dobierasz podkład do swojej cery — zaczynasz od odcienia, wykończenia czy może krycia?

Czytaj dalej w tym dziale