Makijaż twarzy

Jak nakładać korektor pod oczy? Zmieniłam podejście

Napisał(a) 3 min czytania
Jak nakładać korektor pod oczy? Zmieniłam podejście
Grafika wygenerowana przez AI

Ostatnio w drogeriach najbardziej rzuca mi się w oczy, ile osób wybiera bardzo jasne i mocno kryjące korektory pod oczy. Sama kiedyś robiłam podobnie, ale z czasem zmieniłam kolejność i ilość produktu, dzięki czemu makijaż wygląda lżej.

Przygotowanie

Zanim przejdziesz do pierwszego kroku, przygotuj korektor, małą gąbeczkę lub miękki pędzel i odrobinę pudru. Przydaje się też czysty palec, bo ciepło skóry pomaga delikatnie wtopić kosmetyk. Całość zajmuje mi zwykle 3–5 minut, jeśli pielęgnacja jest już nałożona.

Jak przygotować skórę pod oczami?

Najpierw nakładam cienką warstwę kremu pod oczy i czekam około 2–3 minut, aż przestanie być śliski. Nie pomijam tego etapu, gdy mam suche skórki, ale też nie przesadzam z ilością. Zbyt tłusta warstwa sprawia, że korektor szybciej przesuwa się w załamania.

Jeśli krem nadal wyraźnie się błyszczy, delikatnie odciskam nadmiar chusteczką. Nie pocieram skóry, tylko przykładam ją na sekundę. Przy podrażnieniu albo pieczeniu nie nakładam makijażu na siłę i wybieram konsultację ze specjalistą.

Korektor

Wybieram korektor o kryciu dopasowanym do tego, czego potrzebuję danego dnia. Przy lekkim makijażu wystarcza mi formuła średnio kryjąca i satynowe wykończenie. Bardzo matowe produkty potrafią mocniej podkreślić suche skórki, a mocno rozświetlające czasem osiadają w drobnych zmarszczkach.

Na każde oko nakładam ilość mniej więcej wielkości połówki ziarenka ryżu. Zaczynam od wewnętrznego kącika i cienkiej kreski wzdłuż cienia, zamiast pokrywać korektorem całą okolicę pod okiem. Jeśli potrzebuję większego krycia, dokładam drugą, naprawdę cienką warstwę tylko w konkretnym miejscu.

Jak nakładać korektor pod oczy?

Najpierw wklepuję produkt palcem, a potem dociskam go wilgotną gąbeczką. Nie rozciągam skóry i nie przesuwam kosmetyku tam i z powrotem, bo wtedy krycie znika, a korektor zaczyna wyglądać nierówno. Gąbeczkę prowadzę od kącika do zewnętrznej części oka krótkimi, sprężystymi ruchami.

Jeśli zależy Ci na większej precyzji, użyj małego, miękkiego pędzla. U mnie najlepiej sprawdza się przy cienkich warstwach i makijażu, który ma wyglądać świeżo w dziennym świetle. Przy okularach zostawiam mniej produktu w miejscu, gdzie oprawki dotykają skóry, bo tam korektor szybciej się ściera.

Utrwalenie

Po nałożeniu korektora czekam około 30–60 sekund i sprawdzam, czy nie zebrał się w załamaniu. Jeśli widzę linię, wygładzam ją czystym palcem albo końcówką gąbeczki. Dopiero później nabieram odrobinę drobno zmielonego pudru i wciskam go w skórę małym pędzlem.

Nie zamiatam pudru po całej okolicy pod oczami, bo łatwo wtedy przesunąć świeżo nałożony kosmetyk. Przy suchej skórze czasem pomijam puder w zewnętrznym kąciku i utrwalam tylko miejsce, w którym korektor naprawdę się zbiera. Takie wykończenie zwykle wygląda naturalniej po kilku godzinach.

Co zrobić, gdy korektor się zbiera?

Jeśli korektor podkreśla zmarszczki, najczęściej najpierw sprawdzam ilość produktu. Zbieram nadmiar czystą gąbeczką, wygładzam załamanie palcem i dopiero wtedy dodaję minimalną ilość pudru. Dokładanie kolejnej warstwy bez usunięcia nadmiaru zwykle pogarsza sprawę.

Gdy kosmetyk podkreśla suche skórki, ograniczam puder i wracam do cieńszej warstwy pielęgnacji przed makijażem. Jeżeli korektor wygląda szaro, prawdopodobnie jest zbyt jasny albo ma niepasujący ton. W takiej sytuacji wybieram odcień bliższy kolorowi skóry, a nie automatycznie jaśniejszy o kilka tonów.

Jeśli po paru godzinach produkt znika, nie zawsze oznacza to, że potrzebujesz mocniejszego krycia. Przyczyną może być krem, łzawienie oczu, okulary albo częste dotykanie twarzy. U mnie najlepiej działa wtedy mniejsza ilość korektora, dokładne odciśnięcie nadmiaru pielęgnacji i punktowe przypudrowanie. A Ty wolisz lekkie krycie pod oczami czy efekt mocniej wygładzający?

Czytaj dalej w tym dziale