Makijaż twarzy

Makijaż dzienny jak zrobić: lekko czy z kryciem?

Napisał(a) 3 min czytania
Makijaż dzienny jak zrobić: lekko czy z kryciem?
Grafika wygenerowana przez AI

Poranek z ciężką warstwą podkładu potrafi zepsuć mi cały dzień, zwłaszcza gdy po kilku godzinach kosmetyk zbiera się przy nosie i podkreśla suche skórki. Dlatego najczęściej wybieram lżejsze rozwiązania, a mocniejsze krycie zostawiam tylko tam, gdzie naprawdę go potrzebuję.

Makijaż dzienny jak zrobić z lekkim kryciem?

Lekkie krycie oznacza u mnie cienką warstwę podkładu albo kremu tonującego, bez próby całkowitego ujednolicenia skóry. Nakładam odrobinę produktu na środek twarzy, a potem rozprowadzam go wilgotną gąbeczką lub palcami w kierunku żuchwy. Na skrzydełka nosa i okolice pod oczami dokładam minimalną ilość korektora.

Ten wariant wygląda świeżo, satynowo i bardziej przypomina skórę niż makijaż. Sprawdza mi się na co dzień, do pracy, na uczelnię albo wtedy, gdy wiem, że będę przebywać w naturalnym świetle. Jeśli masz cerę suchą lub normalną, możesz polubić go szczególnie mocno, ale przy większej ilości sebum potrzebuje delikatnego przypudrowania w strefie T.

Makijaż dzienny jak zrobić z większym kryciem?

Przy większym kryciu nie nakładam od razu grubej warstwy na całą twarz. Rozprowadzam cienką porcję podkładu, a potem dokładam korektor tylko w miejscach, które chcę mocniej wyrównać. Dzięki temu efekt nadal wygląda dość naturalnie, ale cera jest bardziej jednolita.

U mnie najlepiej działa płaski pędzel do rozprowadzenia kosmetyku i gąbeczka do wklepania granic. Ten sposób pasuje Ci, jeśli makijaż ma przetrwać długi dzień, zdjęcia albo wyjście po pracy. Nie załatwia jednak problemu suchej skóry — większa ilość produktu może podkreślić skórki i drobne zmarszczki, więc przy takim wykończeniu pielęgnacja pod makijażem ma naprawdę duże znaczenie.

Kremowe policzki zamiast mocnego konturowania

Na co dzień częściej sięgam po kremowy róż niż po wyraźne konturowanie. Wklepuję dwie małe kropki wysoko na policzkach i rozcieram je w stronę skroni. Jeśli kolor jest intensywny, najpierw aplikuję go na grzbiet dłoni, żeby zabrać nadmiar.

Taki makijaż daje miękki, lekko świeży efekt i nie wymaga precyzyjnego rysowania. Sprawdzi się, jeśli lubisz naturalnie wyglądające policzki albo dopiero ćwiczysz pracę z kolorem. Przy cerze bardzo tłustej kremowy róż może potrzebować odrobiny pudru na wierzchu, a przy upale jego trwałość bywa krótsza niż klasycznego produktu prasowanego.

Miękkie oko z brązem i tuszem

Na powiekę nakładam jasny beżowy lub brzoskwiniowy cień, a w załamanie dodaję odrobinę matowego brązu. Rozcieram go małym, puszystym pędzlem, bez ostrej granicy. Przy linii rzęs czasem wciskam ciemnobrązowy cień zamiast rysować eyelinerem równą kreskę.

Całość kończę jedną albo dwiema cienkimi warstwami tuszu, zależnie od tego, jak mocny efekt chcę uzyskać. Ten wariant pasuje Ci, jeśli zależy Ci na podkreśleniu oczu, ale nie masz czasu na skomplikowane blendowanie. Jeżeli masz opadającą powiekę, dużo produktu w załamaniu może się odbijać, dlatego zaczynam od małej ilości i sprawdzam makijaż przy otwartych oczach.

Puder tylko tam, gdzie naprawdę go potrzebuję

Nie pudruję automatycznie całej twarzy. Przy lekkim makijażu nakładam cienką warstwę pod oczy, przy nosie i na środku czoła, używając małego pędzla. Policzki zostawiam bardziej satynowe, bo wtedy skóra nie wygląda płasko.

To rozwiązanie wybieram, gdy chcę połączyć świeżość z trwałością. Sprawdzi się przy cerze mieszanej i podczas długiego dnia w pracy, ale nie będzie idealne, jeśli lubisz mocno matowe wykończenie. W takim przypadku możesz dołożyć pudru na brodę i czoło, tylko lepiej robić to cienkimi warstwami niż jedną grubą.

A Ty częściej wybierasz dzienny makijaż z lekkim kryciem czy bardziej wyrównaną cerę?

Czytaj dalej w tym dziale