Makijaż twarzy

Makijaż dla cery tłustej – co sprawdza się u mnie

Napisał(a) 4 min czytania
Makijaż dla cery tłustej – co sprawdza się u mnie
Grafika wygenerowana przez AI

W drogeriach coraz częściej widzę półki pełne produktów opisanych jako matujące, ale wiele z nich daje bardzo podobny efekt: skóra wygląda dobrze przez chwilę, a potem albo mocno się świeci, albo pokazuje suche skórki. U mnie najlepiej sprawdza się lżejsze podejście i pilnowanie kolejności nakładania kosmetyków.

Jak zaczynam makijaż dla cery tłustej?

Najpierw stawiam na cienką warstwę pielęgnacji, bez dokładania kilku ciężkich kremów. Po oczyszczeniu skóry nakładam lekki krem, a rano również filtr przeciwsłoneczny. Daję mu kilka minut na wchłonięcie, zanim sięgam po bazę albo podkład.

U mnie ten etap robi większą różnicę niż bardzo mocno matujący kosmetyk kolorowy. Jeśli skóra jest odwodniona, podkład może jednocześnie świecić się w strefie T i podkreślać suche miejsca przy nosie. Zwróć uwagę, czy pielęgnacja nie zostawia tłustej, śliskiej warstwy — wtedy makijaż szybciej się przesuwa.

Takie przygotowanie sprawdzi się szczególnie wtedy, gdy masz cerę tłustą, ale jednocześnie wrażliwą na przesuszenie. Nie załatwi jednak nadmiernego wydzielania sebum przez cały dzień. To raczej sposób na spokojniejszy start, a nie obietnica idealnego matu od rana do wieczora.

Podkład o lekkiej warstwie zamiast ciężkiego krycia

Przy cerze tłustej wybieram podkład o wykończeniu matowym albo naturalnie satynowym, ale nakładam go naprawdę cienko. Zaczynam od ilości mniej więcej wielkości małego groszku na całą twarz i dokładam odrobinę tylko tam, gdzie chcę mocniejszego krycia.

Najczęściej pracuję wilgotną gąbeczką albo płaskim pędzlem, a granice przy żuchwie rozcieram niemal do zera. U mnie gruba warstwa nie wygląda lepiej — po kilku godzinach łatwiej zbiera się przy nosie, na brodzie i między brwiami. Jeśli zależy Ci na większym kryciu, lepiej dołożyć drugą cienką warstwę niż od razu nałożyć dużo produktu.

To rozwiązanie pasuje Ci, jeśli lubisz makijaż, który nadal wygląda jak skóra. Nie każdemu spodoba się tak delikatna metoda, zwłaszcza gdy oczekujesz pełnego krycia przebarwień. Wtedy punktowo używam korektora, zamiast budować krycie na całej twarzy.

Puder tylko tam, gdzie skóra naprawdę się świeci

Puder nakładam przede wszystkim na czoło, nos, okolice nosa i brodę. Nie pokrywam nim automatycznie całej twarzy, bo wtedy policzki mogą wyglądać ciężko, a drobne suche skórki stają się bardziej widoczne. Do aplikacji wybieram miękki, puszysty pędzel i wciskam produkt w skórę, zamiast przesuwać go po powierzchni.

U mnie najlepiej działa cienka warstwa pudru transparentnego, a przy większym połysku w ciągu dnia dokładam minimalną ilość. Jeśli używasz mocno kryjącego pudru na podkład, sprawdź najpierw mały fragment twarzy. Taki duet może wyglądać bardzo równo, ale czasem szybko robi efekt zbyt pudrowej, płaskiej cery.

Metoda strefowa sprawdzi się, gdy policzki nie przetłuszczają się tak mocno jak środek twarzy. Jeśli świecisz się wszędzie, możesz przypudrować większy obszar, tylko nie dociskaj produktu zbyt intensywnie. Nadmiar pudru nie zatrzyma sebum na zawsze, a po kilku godzinach może zacząć się warstwami rolować.

Róż i bronzer w kremie bez przeciążania skóry

Przy tłustej cerze nie rezygnuję automatycznie z kremowych kosmetyków. Nakładam jednak bardzo mało różu albo bronzera w kremie, najlepiej przed przypudrowaniem podkładu, i dokładnie rozcieram krawędzie. Potem utrwalam całość cienką warstwą produktu w kamieniu lub pudrze.

U mnie taki sposób daje bardziej świeży efekt niż same suche kosmetyki, szczególnie przy makijażu dziennym. Róż w chłodnym różowym albo brzoskwiniowym odcieniu potrafi ożywić twarz bez dokładania dużej ilości podkładu. Jeśli masz skłonność do szybkiego ścierania makijażu, wybierz formułę, która zastyga, zamiast bardzo mokrej i oleistej.

To opcja dla Ciebie, jeśli lubisz naturalne, lekko rozświetlone wykończenie i masz ochotę poeksperymentować z kolorem. Nie podejdzie Ci, jeśli kremowe produkty przesuwają się na skórze albo nie masz jeszcze wprawy w szybkim rozcieraniu. Wtedy łatwiej zacząć od suchego różu nakładanego na cienką warstwę pudru.

Jak utrwalam makijaż dla cery tłustej?

Na koniec używam mgiełki utrwalającej, ale nie traktuję jej jak magicznego zabezpieczenia. Spryskuję twarz z odległości mniej więcej 20–30 centymetrów i pozwalam kosmetykowi wyschnąć bez dotykania skóry. Przy mocniejszym makijażu robię to po podkładzie i pudrze, a potem ewentualnie dodaję odrobinę różu.

W ciągu dnia nie dokładam kolejnych warstw pudru na świecącą skórę. Najpierw przykładam bibułkę matującą albo cienką chusteczkę, bez pocierania, i dopiero wtedy poprawiam nos czy brodę. U mnie taka szybka poprawka zajmuje mniej niż minutę i wygląda lżej niż kolejna gruba warstwa kosmetyku.

Spray i bibułki sprawdzą się, jeśli makijaż ma przetrwać kilka godzin w pracy, cieplejszy dzień albo spotkanie bez ciągłego spoglądania w lusterko. Nie zastąpią jednak dobrze dobranej pielęgnacji ani nie zmienią właściwości podkładu, który od początku jest dla Ciebie zbyt ciężki.

A Ty jak robisz makijaż przy cerze tłustej — stawiasz na mocny mat, czy zostawiasz trochę naturalnego blasku?

Czytaj dalej w tym dziale