Makijaż twarzy

Jak nakładać podkład, choć gąbka nie zawsze wygrywa

Napisał(a) 4 min czytania
Jak nakładać podkład, choć gąbka nie zawsze wygrywa
Grafika wygenerowana przez AI

W drogeriach często widzę, że cała rozmowa o makijażu zaczyna się i kończy na wyborze gąbki, choć sam sposób nakładania podkładu ma znaczenie dopiero wtedy, gdy wcześniej dobrze przygotujesz skórę. U mnie najlepiej działa cienka warstwa, spokojne dokładanie produktu i dopasowanie narzędzia do wykończenia, na którym Ci zależy.

Przygotowanie

Zanim sięgniesz po podkład, przygotuj delikatny krem, kosmetyk do jego nakładania, lusterko i chusteczkę. Jeśli używasz gąbki, zwilż ją wodą, a potem dokładnie odciśnij. Powinna być miękka i wilgotna, ale nie mokra. Przyda Ci się też trochę naturalnego światła, bo przy mocnej lampie łatwo przesadzić z ilością produktu.

Nałóż pielęgnację i odczekaj około 3–5 minut. Skóra nie powinna być śliska ani zupełnie sucha. Jeśli krem roluje się pod palcami, usuń nadmiar chusteczką zamiast dokładać kolejne warstwy. Przy suchej cerze nie pomijam nawilżenia, a przy mieszanej nakładam mniej kremu w okolicy nosa i czoła.

Jak nakładać podkład na przygotowaną skórę?

Najpierw wyciśnij na grzbiet dłoni ilość mniej więcej wielkości małego ziarenka fasoli. To wystarcza mi na pierwszą, cienką warstwę całej twarzy. Podziel produkt na kilka punktów: czoło, policzki, nos i brodę. Nie rozsmarowuj go od razu po całej twarzy, bo zanim dotrzesz do drugiego policzka, część może już zastygnąć.

Rozprowadzaj podkład od środka twarzy na zewnątrz, szczególnie dokładnie opracowując okolice nosa i brody. Na policzkach staraj się kierować narzędzie ku bokom, a przy linii żuchwy delikatnie przeciągnij produkt niżej, żeby nie powstała widoczna granica. Cały etap zajmuje mi około 2–3 minut.

Nie zaczynaj od grubej warstwy. Jeśli potrzebujesz większego krycia, dołóż odrobinę tylko w konkretnym miejscu i wklep ją zamiast rozcierać po całej twarzy. Dzięki temu makijaż nadal wygląda lekko, a nie jak jednolita maska.

Narzędzie

Gąbka daje miękkie, bardziej satynowe wykończenie, ale może zabierać trochę produktu. Wklepuję nią podkład krótkimi ruchami, bez przesuwania go po skórze. Najpierw pracuję zaokrągloną częścią na policzkach i czole, a zwężoną końcówką docieram przy skrzydełkach nosa oraz pod oczami. U mnie zajmuje to około 3 minut.

Pędzel sprawdza się wtedy, gdy zależy Ci na mocniejszym kryciu albo szybszej aplikacji. Wybieram miękki, gęsto ułożony pędzel i rozprowadzam produkt krótkimi ruchami od środka twarzy. Na końcu stempluję nim skórę, żeby wygładzić ewentualne smugi. Pędzel potrafi dać bardziej równą warstwę, ale wymaga regularnego mycia, bo zaschnięty podkład zostawia plamy.

Palce też są w porządku, zwłaszcza przy lekkim, kremowym podkładzie. Ciepło dłoni pomaga mi szybko rozprowadzić produkt, ale przed aplikacją dokładnie myję ręce. Jeśli używasz palców, nie pocieraj skóry długo w jednym miejscu. Lepiej wklepać podkład opuszkami i dopiero potem wyrównać granice.

Jak nakładać podkład, żeby nie robił smug?

Gdy pojawiają się smugi, zwykle nie dokładam kolejnej warstwy. Najpierw sprawdzam, czy na narzędziu nie ma zaschniętego kosmetyku albo czy skóra nie jest zbyt śliska po kremie. Potem biorę czystą, lekko wilgotną gąbkę i delikatnie wklepuję powierzchnię twarzy. Taki ruch często wystarcza, żeby połączyć podkład ze skórą.

Jeśli podkład podkreśla suche skórki, problemem może być zbyt duża ilość produktu albo mocno matowe wykończenie. Nie próbuję wtedy polerować twarzy pędzlem, bo efekt może być jeszcze bardziej widoczny. Usuwam nadmiar w tym miejscu, nakładam minimalną ilość kremu na opuszek i po chwili ponownie wklepuję odrobinę podkładu.

Przy zbieraniu się kosmetyku w zmarszczkach pod oczami lub przy nosie robię krótką przerwę po aplikacji. Po około 2 minutach sprawdzam te miejsca i zabieram nadmiar czystym palcem albo spiczastą gąbką. Dopiero później sięgam po korektor. U mnie dokładanie korektora na zbyt grubą warstwę podkładu prawie zawsze kończy się mocniejszym osadzaniem w załamaniach.

Utrwalenie

Po nałożeniu podkładu czekam około minuty i oceniam efekt przy dziennym świetle. Jeśli wykończenie jest zbyt błyszczące, przykładam do twarzy jedną warstwę chusteczki, bez pocierania. Puder nakładam małym, miękkim pędzlem przede wszystkim na nos, okolice ust i środek czoła. Policzki zostawiam bardziej naturalne, chyba że wiem, że czeka mnie upał albo cały dzień w pracy.

Cały makijaż twarzy od przygotowania skóry do lekkiego utrwalenia zajmuje mi zwykle 7–10 minut. Przy większym kryciu potrzebuję kilku minut więcej, bo każdą warstwę nakładam cienko i daję jej chwilę osiąść. To jeden z kilku sposobów, a nie sztywna reguła — przy innej cerze, formule podkładu albo porze roku efekt może wyglądać zupełnie inaczej. Jakiego narzędzia najchętniej używasz u siebie?

Czytaj dalej w tym dziale